tanie kwatery
Gorąco, gorąco, gorąco, czyli polskie lato pełną parą. Słońce świeci, jak szalone. Nawet na mały skwarek cienia nie ma co liczyć. Temperatura osiąga jakieś kosmiczne wysokości. Wymarzona pogoda na wakacje. Tylko, że ja duszę się w centrum Warszawy. Sadzę, że byłabym skłonna zawrzeć pakt z samym diabłem, byleby tylko dostać parę dni urlopu. I oto cud. Ta sama koleżanka, która jeszcze nie tak dawno prosiła mnie o wybranie urlopu w późniejszym terminie, teraz błaga, abym to ja od piątku zrobiła sobie wolne. Tylko głupi by nie skorzystał. Po powrocie z pracy szybka akcja. Wpisuję w goglach tanie hotele nad morzem i szukam. Gdzie nie zadzwonię, słyszę, że nie ma już miejsc. Wcale się nie zniechęcam. Pakując się sprawdzam najbliższy pociąg do Gdańska. Trudno, pojadę w ciemno. W końcu muszą być jakieś wolne pokoje nad morzem. Jak nie, to przenocuje na plaży. Podobno „na plaży, na plaży fajnie jest.” Jechałam całą noc, stojąc przez połowę drogi. Dojechałam zmordowana marząc tylko o kąpieli. I o kolejny cud mnie spotkał. Pod dworcem spotkałam kobietę oferującą tanie kwatery w domu nad samiuśkim morzem. Ten urlop musi się udać!
Filed under: Kwatery on April 11th, 2008
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.